Patent – czy ta inwestycja się zawsze opłaca? Rozmowa z dr. J. Mirkowskim

Dlaczego warto starać się o patent czy ochronę wzoru przemysłowego? Jakie korzyści zyskuje firma z takim dokumentem?
Po pierwsze jest to możliwość formalnej ochrony własnego pomysłu przed tym, żeby ktoś z niego korzystał nielegalnie. Po drugie jest to także możliwość dodatkowego zarobienia pieniędzy. To jest tak jak sama nazwa mówi: „własność”. Tak jak z nieruchomością czy każdą inną rzeczą – można ją sprzedać. Patent też można sprzedać, a na dodatek z własnością intelektualną czy przemysłową ten jeden patent, można udostępniać wielu odbiorcom. Możliwości uzyskania profitów są więc bardzo duże.
To jest oczywiście taki idealny przypadek, nie zawsze się tak dzieje. Podobno tylko 3% patentów przynosi dochody, nie mniej te, które przynoszą zyski, to już jest naprawdę duży pieniądz. Myślę, że z punktu widzenia start-upów nie ma co się nastawiać na zdobywanie patentu, który można później sprzedać Microsoftowi, chociaż jest to całkiem niezła ścieżka. Przede wszystkim jednak chodzi o to, że posiadając takie aktywa w postaci patentów, wzorów, znaków towarowych, mamy pewną formę zabezpieczenia przed naśladownictwem konkurencji. Co więc daje patent? Daje możliwość zablokowania konkurencji przed wykonaniem tego samego – to jest ta zasadnicza wartość.
Jak pan ocenia ze swojego doświadczenia zainteresowanie polskich firm patentem? Czy tutaj się coś zmienia czy ciągle ta świadomość jest zbyt niska?
Jedno i drugie. Zainteresowanie jest coraz większe i zrozumienie też jest większe, ale ta wiedza jest ciągle zdecydowanie za niska. Niewiele się na ten temat mówi, na przykład na studiach. Niewiele mówi się też przedsiębiorcom. Trzecim problemem jest to, że wsparciem dla firm, chcących starać się o patent zajmują się osoby, które nie są do końca właściwie ukierunkowane. Jeżeli już ktoś trafi na jakieś szkolenie, warsztaty związane z własnością przemysłową czy intelektualną, to tymi szkoleniami zajmują się rzecznicy patentowi. To są fantastyczni ludzie, ale oni nie zajmują się biznesowym aspektem tego zagadnienia. Ich zadanie polega na tym, żeby z fajnego pomysłu zrobić jeszcze lepszy patent. I robią to bardzo dobrze, bez dwóch zdań. Natomiast oni nie potrafią odpowiedzieć na pytanie – czy ten patent w ogóle warto robić? Albo dlaczego go nie warto robić?
Dlatego, między innymi, się tym zająłem. Pracowałem w firmie, w której zajmowałem się właśnie tym zagadnieniem. Zobaczyłem, że tutaj w naszym regionie jest masa fajnych pomysłów, ale ludzie nie wiedzą, co z nimi zrobić. Słyszą, że jeśli zgłoszą patent, dostaną pieniądze z jakiegoś programu europejskiego. Później się okazuje, że patent został zgłoszony, poszło to w świat, wszyscy mogą z tego korzystać, bo nikt nie powiedział, że jeżeli będziesz mieć patent w Polsce, to nie można go użyć nigdzie indziej.
Brak wiedzy to jeden z problemów. Innym powodem, dla którego firmy rezygnują z patentu, jest przekonanie, że wiąże się to z dużą ilością formalności. Czy rzeczywiście te procedury są tak skomplikowane? Czy ciężko uzyskać patent?
Owszem, są pewne procedury, ale żeby sobie z tymi procedurami poradzić, można skorzystać z usług rzecznika patentowego. To trochę jest tak jak z rozwodami. Można iść do sądu się rozwodzić bez prawnika i to się pewnie powiedzie, ale będzie znacznie trudniej. Natomiast jak się weźmie dobrego prawnika, to właściwie wystarczy zapłacić, odpowiedzieć na jego pytania i sprawa jest potencjalnie lepiej załatwiona. Z patentem jest podobnie. Można ten proces przejść samodzielnie, oszczędzając na honorarium dla rzecznika, ale jednocześnie narażając się na różnego rodzaju komplikacje, związane z komunikacją z urzędem patentowym, odpowiadaniem na pisma, dopilnowaniem różnych procedur. Ostatnio miałem taką historię. Pewna firma złożyła wniosek patentowy w urzędzie, wniosek przeszedł wstępną fazę, a potem został nagle odrzucony. Właściciele firmy byli zaskoczeni, zapłacili, wniosek został zaakceptowany, wszystko było w porządku. Okazało się, że nie wypełnili jednego formularza, w którym musieli zadeklarować, że chcą podjąć kolejne kroki. Nie wiedzieli, że muszą coś takiego zrobić. Dla rzecznika patentowego byłoby to oczywiste. To wydarzyło się akurat w momencie, w którym można było wszystko odkręcić. Nie zawsze się to jednak udaje.
Te procedury nie są więc jakoś kosmicznie skomplikowane, to się da zrobić. Natomiast czy uzyskanie jest trudne czy nie, tutaj jest podobna historia z rzecznikiem patentowym. Jeśli chodzi o ochronę wzoru przemysłowego, to jest tak naprawdę formalność. Wypełnia się tylko formularz, dokleja się obrazek lub więcej i za kilka dni otrzymuje się rejestrację. Nie jest to jednak jakaś specjalnie mocna ochrona. Jeśli natomiast chodzi o patent to wszystko zależy tak naprawdę od tego, jak się napisze ten wniosek. I tutaj znowu jest rola dla dobrego rzecznika patentowego. W skali kosztów ten rzecznik trochę kosztuje, zależy jeszcze, gdzie się ten wniosek chce składać – w Polsce czy za granicą. Ale myślę, że ten dodatkowy koszt należy traktować jako inwestycję. Jeżeli inwestuję w patenty, to trzeba się pogodzić z tym, że muszę wyłożyć jeszcze trochę więcej i wziąć dobrego rzecznika. Bo wtedy mam rzeczywiście szansę, że to będzie miało sens.
Czy zawsze warto myśleć o patencie? Poleca pan to rozwiązanie każdej firmie?
Zawsze powtarzam, że patent nie jest receptą na wszystko. Wrócę tutaj do poprzedniej metafory z nieruchomościami. Jeśli kupisz dom w dobrej lokalizacji, to jest to świetna inwestycja, ale jeśli ta lokalizacja jest kiepska, to jest wtopa. Z patentami jest tak samo. Można zrobić patent, dostać nawet z tego tytułu jakieś środki unijne na realizację projektu, ale poza tym nie będzie to niczemu służyć. Z kolei można zrobić dobry patent, który będzie jak taka nieruchomość w dobrej lokalizacji – będzie zyskiwał na wartości. Oczywiście wiąże się to z ponoszeniem rocznych kosztów utrzymania, ale to jest inwestycja i tak należy na to patrzeć.
Myślę, że to jest właśnie główny błąd w wielu firmach, że nie myślą o patencie w takich kategoriach. To jest inwestycja tak jak każda inna. Jeśli robię coś innowacyjnego, wymyślam coś nowego, to potencjalnie nadaje się to do ochrony. Z wyjątkiem praw autorskich, ta ochrona nie odbywa się w sposób automatyczny. Trzeba o nią zabiegać, wypełniać formularze, opisywać, ale na końcu jest to jedna z wartości firmy. Jak ktoś ma budynek, to też zakłada na niego alarmy, prawda? Mimo, że statystycznie rzecz biorąc, raczej nikt się do niego nie włamie. Podobnie z patentem – prawdopodobnie nikt nie wykorzysta tego pomysłu. Ale jeśli okaże się, że był on świetny? A takich pomysłów tutaj w regionie lubuskim nie brakuje. Przykładem jest firma Save Dogs Ears, biorąca udział w Programie Inkubator. W ramach programu robię dla nich takie badanie jak ich pomysł ma się do tego, co inni opatentowali i okazuje się, że nikt na to jeszcze nie wpadł. I to się nadaje do ochrony.
Patent lepiej robić tylko w Polsce czy również za granicą? W jaki sposób przedsiębiorca może podjąć taką decyzję?
Wbrew pozorom odpowiedź jest bardzo prosta. Podstawową cechą patentów jest to, że mają charakter krajowy. Czyli jeżeli mam patent w Polsce, to on obowiązuje tylko w Polsce i tylko tutaj mnie chroni. Jeżeli zatem mam produkt, który dotyczy tylko i wyłącznie Polski, nie zamierzam robić żadnej ekspansji za granicę, to ten polski patent mi wystarczy. Natomiast jeśli myślę o tym, żeby działać szerzej, za dwa lata wejść na przykład na rynek niemiecki czy francuski, to wtedy warto myśleć o patencie zagranicznym. To się wiąże z dodatkowymi kosztami i to nie małymi, to już jest inna skala wydatków, ale niezbędna.
Co jeśli jeszcze nie wiem w momencie starania się o patent czy za jakiś czas warto będzie rozwijać działalność na zagranicę?
Bardzo fajną cechą systemu patentowego, tego międzynarodowego, jest możliwość rozłożenia w czasie pewnych decyzji. Jedną z nich jest takie porozumienie międzynarodowe, które pozwala podjąć decyzję o rozwinięciu działalności na zagranicę w ciągu 12 miesięcy. W tym czasie nie tracimy, tak zwanej, daty pierwszeństwa. Jeśli przykładowo składam w Polsce wniosek patentowy 1 grudnia 2019 r., to korzystając z tego porozumienia, do 31 listopada 2020 r. przy składaniu wniosku w jakimkolwiek innym kraju, zyskuje on datę 1 grudnia 2019 r. Mam więc 12 miesięcy, podczas których otrzymam od urzędu decyzję, czy mój pomysł spełnia kryteria uzyskania patentu, a dodatkowo w tym czasie mam już możliwość sprawdzenia, czy mój pomysł działa. Ten system można jeszcze przedłużyć nawet do trzech lat.
dr Jarosław Mirkowski
Specjalista ds. własności intelektualnej
Posiada ponad 17-letnie doświadczenie w zakresie prawa własności intelektualnej. Na co dzień pracuje również jako Ekspert ds. własności intelektualnej. Działa też jako Konsultant biznesowego wykorzystania własności intelektualnej – od analizy możliwości ochrony pojedynczych innowacji przez szacowanie ryzyka roszczeń firm trzecich po formułowanie kompleksowej strategii podejścia firmy do własności intelektualnej i negocjowanie umów licencyjnych. Były dyrektor departamentu własności intelektualnej w międzynarodowym koncernie z centralą w Szwajcarii, działającym w branży telewizji cyfrowej i szerokopasmowego przesyłu informacji. W tym czasie, wspólnie ze stworzonym od zera zespołem, odpowiedzialny był za m.in.:
- wypracowanie od podstaw strategii ochrony patentowej dla firmy zaawansowanych technologii,
- opracowanie ponad czterysta zgłoszeń patentowych w Polsce, USA, Europie i Azji, spośród których do dziś firma uzyskała ponad 200 patentów,
- uzyskanie uprawnienia europejskiego rzecznika patentowego przez dwóch członków zespołu (spośród pięciu Polaków ogółem, którzy w tym czasie zdobyli takie uprawnienia),
- odrzucenie bądź znaczące ograniczenie roszczeń patentowych w kilkunastu sprawach,
- ograniczenie płatności z tytułu opłat licencyjnych za patenty o ponad połowę.
Ponadto Jarek to doktor nauk technicznych (Slovenska Technicka Univerzita, Bratysława). Wykładowca w Politechnice Zielonogórskiej i Universidad Tecnologica de la Mixteca (Meksyk). Stypendysta NATO w University of Newcastle (Wielka Brytania) oraz ekspert w naszym programie dla start-upów Program Inkubator.
poprzedni wpis
Program Inkubator dla przedsiębiorców: Historia Safe Dogs Ears
Ta historia rozpoczęła się w Parku Interior i tutaj ma swoją kontynuację. Safe Dogs Ears to spółka stworzona przez Marcina Kobylińskiego i Dawida Żabickiego, którzy chcą pomóc właścicielom psów i czworonogom poradzić sobie z sylwestrowym hałasem. Jej właściciele zgłosili się do Programu Inkubator jeszcze na etapie pomysłu. Co zyskali dzięki wsparciu Parku Interior? Przeczytajcie krótki wywiad z Marcinem Kobylińskim.
następny wpis
Zakładasz działalność? O tym, co musisz wiedzieć opowiada Dorota Mikielska – Specjalista ds. analiz rynków i biznesplanów
Jakie błędy startujący przedsiębiorcy popełniają najczęściej? W jaki sposób przeprowadzić analizę rynku? Jak biznesplan może pomóc w utrzymaniu działalności? Na te i inne pytania odpowiada nasza ekspertka w Programie Inkubator, Dorota Mikielska.
W znalezieniu tego, czego szukasz może pomóć Ci nasza wyszukiwarka.